Stróże prawa zabezpieczali mecz pomiędzy drużynami GKS 1962 Jastrzębie i Zagłębie Sosnowiec. O bezpieczeństwo dbali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju, Oddział Prewencji Policji z Katowic oraz pododdział z Bielska-Białej.
Wśród mundurowych byli przewodnicy psów służbowych, stróże prawa obsługujący armatkę wodną oraz policja konna.
W Jastrzębiu-Zdroju rozegrany został mecz piłki nożnej pomiędzy drużynami GKS 1962 Jastrzębie, a Zagłębie Sosnowiec. Na trybunach zasiadło blisko 1400 osób. Nad bezpieczeństwem mieszkańców i kibiców czuwało około 90 policjantów z jastrzębskiej komendy, katowickiego oddziału prewencji i bielskiego pododdziału prewencji. Wśród mundurowych byli przewodnicy psów służbowych, stróże prawa obsługujący armatkę wodną oraz policja konna.
Mundurowi z prewencji, ruchu drogowego oraz kryminalni byli obecni w całym mieście. Zabezpieczali trasy dojazdowe i okolice obiektu. Policjanci dbali, by każdy z uczestników meczu bez przeszkód dotarł na stadion, a potem równie bezpiecznie powrócił do domu. Dzięki ich zaangażowaniu na mieście nie doszło do zakłócenia porządku.
Niestety, podczas spotkania sympatycy drużyny gospodarzy złamali przepisy ustawy o imprezach masowych. Na swoim sektorze pseudokibice odpalili race świetlne. Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości stadionowej już prowadzą działania zmierzające do identyfikacji i zatrzymania sprawców.
Przypominamy, że osoby, które podczas imprezy sportowej używają elementów odzieży lub przedmiotów, dzięki którym ich identyfikacja jest utrudniona lub niemożliwa, podlegają karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 2 tysiące złotych. Przestępstwem jest również wnoszenie lub posiadanie na imprezie masowej broni, wyrobów pirotechnicznych, materiałów wybuchowych, łatwopalnych lub innych niebezpiecznych przedmiotów.
Osoba, która łamie ten zakaz, popełnia przestępstwo, za które grozi kara nawet do 5 lat więzienia oraz zakaz wstępu na imprezy masowe.
Policjantka pełniąca służbę w Wyszkowie i studiująca w Akademii Policji w Szczytnie miała spotkać się z wykładowcą tej uczelni, funkcjonariuszem Policji w stopniu podinspektora. Do spotkania miało dojść w samochodzie zaparkowanym w ustronnym, zalesionym miejscu. Według materiałów analizowanych przez redakcję powodem było przekazanie indeksu. Sprawdzamy, dlaczego dokument związany z kształceniem znalazł się poza uczelnią oraz czy pomiędzy studentką i wykładowcą istniała zależność dydaktyczna.
Policjantka pełniąca służbę w Wyszkowie i studiująca w Akademii Policji w Szczytnie miała spotkać się z wykładowcą tej uczelni, funkcjonariuszem Policji w stopniu podinspektora. Do spotkania miało dojść w samochodzie zaparkowanym w ustronnym, zalesionym miejscu. Według materiałów analizowanych przez redakcję powodem było przekazanie indeksu. Sprawdzamy, dlaczego dokument związany z kształceniem znalazł się poza uczelnią oraz czy pomiędzy studentką i wykładowcą istniała zależność dydaktyczna.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
15-letni kierowca motocykla zignorował sygnały policjantów do zatrzymania się i podjął brawurową ucieczkę, przewożąc pasażera - swojego równolatka. Nastolatkowie zostali szybko zatrzymani przez wodzisławskich mundurowych. Teraz o ich dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny i nieletnich.
„Poszukiwacze” z KWP w Lublinie namierzyli na terenie Holandii poszukiwanego listem gończym 28-letniego mieszkańca Łęcznej. Mężczyzna brał udział w bójce i pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Do starcia pseudokibiców drużyn z Lublina i Stalowej Woli doszło w 2016 roku na drodze w powiecie radomskim. Śmierć poniósł wówczas 33-latek ze Stalowej Woli. Dzięki współpracy z policjantami z Holandii i Biura Kryminalnego KGP oraz europejskiej sieci współpracy policyjnej ENFAST, 28-latek został zatrzymany i ekstradowany. To już ostatni pseudokibic poszukiwany do tej sprawy, w której łącznie oskarżonych jest 15 osób.
„Poszukiwacze” z KWP w Lublinie namierzyli na terenie Holandii poszukiwanego listem gończym 28-letniego mieszkańca Łęcznej. Mężczyzna brał udział w bójce i pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Do starcia pseudokibiców drużyn z Lublina i Stalowej Woli doszło w 2016 roku na drodze w powiecie radomskim. Śmierć poniósł wówczas 33-latek ze Stalowej Woli. Dzięki współpracy z policjantami z Holandii i Biura Kryminalnego KGP oraz europejskiej sieci współpracy policyjnej ENFAST, 28-latek został zatrzymany i ekstradowany. To już ostatni pseudokibic poszukiwany do tej sprawy, w której łącznie oskarżonych jest 15 osób.